Czy można bezkarnie podsłuchiwać innych?

W ostatnich latach temat inwigilacji osób pojawia się w prasie i telewizji niemal codziennie. Co chwila słyszymy, że taka czy inna osoba była nielegalnie podsłuchiwana. Budzi to oczywiście zrozumiały sprzeciw. Jednakże czy podsłuch jest takim złem, jakim go malują? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Wiele osób dochodzi do wniosku, że podsłuchiwanie ludzi, względem których istnieją uzasadnione obawy, co do popełnienia przestępstwa nie jest niczym złym. Jednakże, kto ma decydować o tym czy zaszły już uzasadnione obawy? Większość z nas pewnie uzna, że powinna istnieć specjalna komórka podejmująca takie decyzje. O wiele więcej negatywnych emocji budzi podsłuch odkryty u zupełnie niewinnej osoby. Bowiem, jeśli pluskwę można odkryć w prywatnym mieszkaniu niczemu niewinnej osoby, to można ją znaleźć i we własnych czterech ścianach. Takie akcje zwykle są nagłaśnianie, a osoby za nie odpowiedzialne są napiętnowane społecznie. Wiadomo, że każdy z nas ma prawo do prywatności, a przecież podsłuch burzy to prawo. Oczywiście jeśli nie mamy niczego do ukrycia, to tak na dobrą sprawę nie powinno nam to przeszkadzać. Ale czy dzisiaj istnieją jeszcze osoby, które nie maja nic do ukrycia?